Wszyscy prowadzą fanpage, chcę i ja. . . czyli warunki skuteczności Facebooka w kontekście Web 2.0

marketing spolecznosciowy, prowadzenie fanpage, social marketing

Historia marketingu internetowego prezentuje się niezwykle burzliwie. Na rok 1991 datuje się powstanie World Wide Web. Pierwsze odważne kroki w tej nieznanej jeszcze dziedzinie wykonała firma HotWire. W 1999 roku zdecydowała się sprzedawać powierzchnie reklamowe pod bannery. Chociaż ich grafika była uboga i mało inwazyjna, odniosła spory sukces. Szybko jednak społeczeństwo nauczyło się ignorować pola reklamowe, a efekt ten nazwano banner blindness. Internauci zaczęli być atakowani coraz bardziej agresywnymi bannerami. Ich plansze zajmowały coraz większy obszar, zasłaniały tekst, włączały muzykę i ogólnie utrudniały korzystanie z Internetu. I to był początek końca.

W 2001 roku pęka tzw. bańka mydlana. Reklama traci wiarygodność, przestaje być innowacyjna i świadczy o znikomym poziomie kreatywności reklamodawców. A jednocześnie jest mało skuteczna. Całości dopełnia załamanie na rynku giełdowym i upadłość wielu internetowych spółek. Jedna w tej branży nigdy nie ma pustki i koniec jednego jest początkiem drugiego. Zaczął się okres social media. Powstało zapotrzebowanie na marketing społecznościowy, czyli podstawowy element Web 2.0. Czemu?

Internauci przestali być tylko biernymi odbiorcami reklam ślepo klikającymi wskaźnik CPC. Postanowili mieć udział w życiu przedsiębiorstwa, sprawdzić menu przez wyjściem do restauracji, a później ocenić i polecić znajomym. W 2004 roku powstał Facebook, 2005 YouTube i Lastm.fm, 2006 Twitter i 2009 Myspace. Media społecznościowe to jest to, czego oczekują współcześni Internauci. Chcą tworzyć grupy, oglądać zdjęcia swoich znajomych, sami wyszukiwać interesujących ich treści. Wszystko to sprawia, że firmowy fanpage to dla wielu firm strzał w dziesiątkę!

Jednak jak odpowiednio wykorzystać to modne narzędzie? Jak nieprzeinwestować i nie wyjść ze stratami? Wystarczy pamiętać o cechach charakterystycznych dla marketingu społecznościowego, a jednocześnie wciąż mieć na uwadze podstawowe zasady reklamy.

1. Za darmo nie znaczy bez kosztów…

Fanpage tak, jak wiele narzędzi marketingu internetowego opiera się na darmowych lub bardzo przystępnych cenowo aplikacjach. Trzeba to mieć na uwadze, planując kampanie. A jednocześnie pamiętać, że bardzo szybko darmowe rozwiązania przestają przynosić odpowiednią stopę zwrotu. Zaczynają kusić płatne reklamy, dodatkowe opcje, grosz do grosza przynosząc coraz większe koszta. Co więcej, taki marketing nie robi się sam. Jeśli zdecydujesz się na prowadzenie swojego fanpage na Facebooku w ręce pracownika, od razu poczujesz zmianę w kieszeni. Wpisy będą albo byle jakie, albo przeliczane na złotówki. Oczywiście możesz też prowadzić go samodzielnie. Ale nie ogranicza to wcale kosztów. Oszczędności są jedynie pozorne. Bowiem Twój czas też kosztuje. Zamiast poświęcać go na działalność podstawową i zarabiać pieniądze, siedzisz i dodajesz wpisy.

2. Internet nie znosi bylejakości

Jeśli nie znasz się na marketingu internetowym, nie wiesz jak przyciągnąć uwagę tłumów i zyskać „lajki”, to albo sobie daruj, albo zatrudnij specjalistę. To naprawdę nie jest takie proste, jak się wydaje. Wymaga zrozumienia klienta internetowego, który chce wszystkiego na już, idealnie do niego dopasowanego i skwapliwie wytyka wszystkie błędy. Niestarannie, błędnie czy nieregularnie prowadzony fanpage źle wypłynie na opinie o Twojej firmie. Zamiast ściągnąć zainteresowanie, zaprezentujesz się jako podmiot nieprofesjonalny.

3. Sztuka dla sztuki? To nie ma sensu!

Facebook jest tylko narzędziem! Fanpage ma przyciągnąć uwagę do Twojego podstawowego biznesu. Musi mieć wymierne skutki ilościowe (przykładowo przejście na stronę główną, wizyty w sklepie itp.), a następnie sprzedażowe (zwiększona liczba zakupów, podniesienie ich wartości itp.). Prowadząc fanpage nawołuj więc do przychodzenia do Ciebie i sprawdzania. Ciekawe, śmieszne wpisy może i zabawią Twoich fanów. Ale dla Ciebie? Nic Ci nie dadzą! Oczywiście ich stosowanie tworzy określony (najlepiej zaplanowany) wizerunek, jednak ich nadmiar zamieni Twój fanpage w kwejka! A przecież tego nie chcesz!

4. Nic na siłę, ani też młotkiem!

Jeśli chcesz by internauci wchodzili na Twoją stronę, zachęcaj ich fajnymi i dopracowanymi treściami. Nie traktuj ich jak osoby niepoczytalne, które do takich kliknięć trzeba zmusić. Nie wykupuj wyskakujących na innych stronach bannerów. Po pierwsze, większość internautów już i tak korzysta z programów blokujących, po drugie z pewnością źle Cię zapamiętają. Nie wypisuj też na swojej tablicy sztucznie brzmiących haseł: najlepsze rzeczy, najciekawsze wiadomości. Zaprezentuj przykładowe treści. Jeśli rzeczy faktycznie są najlepsze, a wiadomości najciekawsze, wybronią się same! Wystarczy je pokazać.

5. Kontrola, kontrola!

Chodzi nam o skuteczny fanpage, tak? Zacznij więc od doprecyzowania czego od niego oczekujesz, czy chodzi o przejścia na stronę główną, szum na Twoim FB, poprawę wizerunku, a może zwiększenie sprzedaży? Najlepiej jeśli wybierzesz cel ilościowy. Dużo łatwiej się go doprecyzowuje, a następnie sprawdza. Kiedy już to wszystko wiesz to kontroluj, kontroluj i jeszcze raz kontroluj! Media społecznościowe z reguły oferują całą masę darmowych narzędzi stworzonych dla kontrolera. Warto z nich korzystać! Rejestrują dane z sekundy na sekundę, oferują posumowania dowolnie wybranego okresu, prezentują wyniki graficzne. Pomogą Ci określić, kto dokładnie korzysta z prowadzonego przez Ciebie fanpage.

Dowiesz się jakiej jest płci, ile ma lat, czym się interesuje, skąd pochodzi, a nawet z jakiej korzysta przeglądarki. Warto wtedy porównać czy jest to grupa docelowa Twojej podstawowej działalności, a jeśli nie, co wymaga korekty? Chociaż na samym początku będziesz sprawdzać statystyki co parę minut, szybko stracisz zainteresowanie. I to jest błąd! W Internecie wszystko zmienia się błyskawicznie. To, że teraz wszystko idzie po Twojej myśli nie znaczy, że tak samo będzie za parę dni, miesięcy czy lat. Co więcej, wszystkie dane tylko z dystansu pozwalają wyciągnąć odpowiednie wnioski. Sięgaj więc po podsumowania nawet na wiele miesięcy wstecz. Posumuj, analizuj, a jeśli nie potrafisz, szukaj pomocy! To i tak wyjdzie taniej niż strategiczny błąd.

6. „Lajk” to nie wszystko

Korzystając z usług mało profesjonalnych firm, czy osób, właściciel fanpage często zwraca uwagę tylko na dwa wskaźniki „Lajki” lub „Osoby, które o tym mówią”. Kolejna pomyłka. Nie zawsze oddaje to zainteresowanie Twoim fanpage. Nieuczciwi pracownicy potrafią zdobyć wielu nowych fanów w krótkim czasie. Firmy są zachwycone. Czy słusznie? Zdecydowanie nie. Nowi fani są zwykle fikcyjni, polubienia kupione, a komentarze pisane przez znajomych… A przecież nie o to chodzi. Jeśli zależy Ci na wyniku, skuteczności i efektywności, prowadzenie fanpage przekaż profesjonalistom.

7. N-etykieta

Kolejną kwestą przemawiającą by media społecznościowe oddać specjalistom jest netykieta. Niby oczywista i intuicyjna, wymaga jednak praktyki i zrozumienia. Czy potrafisz dobrze i jasno określić co jest mile, a co źle widziane przez internautów? Czy wiesz jak szokować, a jednocześnie nie bulwersować? Zwróć uwagę ile firm na wiele miesięcy straciło dobre imię na skutek nieprofesjonalnego prowadzenia fanpage.

Social media, czy marketing społecznościowy, to wielka szansa dla firm. Niewielkie koszty, ogromne możliwości to wszystko kusi niejednego. A jednak nadzieje to nie wszystko. Potrzeba kilku zasad, szczypty wiedzy oraz dużo doświadczenia. To nie może się nie udać. Prowadzenie fanpage już nie ma dla Ciebie tajemnic. Przejdź więc do praktyki i ciesz się z zysków!

Prowadzenie fanpage na Facebooku w kontekście Web 2.0